Przecież nie Ciebie potrzebuję.
Łudzę się każdego dnia.
Kiedy wstaje, kiedy idę spać, kiedy jem śniadanie, lub pije południową kawę.
A tak naprawdę ...
jesteś tym, co mnie otacza,
tym, czego potrzebuje,
tym, który mnie rozumie,
tym, który mnie kocha, szanuje i...
i jest.
Jest wszystkim.
Nie chcę myśleć o Tobie jak o rzeczy,
lecz nie mogę zaprzeczyć, że często robię to,
zbyt często,
zbyt łatwo
przychodzi mi to.
Ale jesteś w końcu moim sercem, które bije,
otchłanią w którą się staczam,
czarną przestrzenią, do której zmierzam.
Niezmiennie od kilku lat.