Uśmiech.
Śmiech.
Radość.
Szczęśliwe momenty.
To tylko pozory.
Ty nadal jesteś sobą.
Taka, jak zawsze.
Z wachlarzem uczuć, rozpaczy, smutku i nostalgii.
Surprise.
Uśmiech.
Śmiech.
Radość.
Szczęśliwe momenty.
To tylko pozory.
Ty nadal jesteś sobą.
Taka, jak zawsze.
Z wachlarzem uczuć, rozpaczy, smutku i nostalgii.
Surprise.
Znieść wszystkie znajomości, żeby łatwiej było stąd odejść.
Nikt nie weźmie nic na poważnie,
Nikt nie zechce porozmawiać,
Nikt nie zechce pomóc.
Każdy będzie jedynie stał i patrzył, jak kawałek po kawałku, centymetr po centymetrze- jest Ciebie mniej.
Jak to wszystko wypala Cię, wyniszcza.
Wlejesz w siebie litry alkoholu, zapychać będziesz się białą substancją.
Potem pójdziesz- i już nigdy nie wrócisz.
Nie będzie krwi, świadków, bólu i tego wszystkiego.
Będziesz tylko Ty, śmierć i uczucie chwilowej euforii.
I spadniesz.
Będą szukać Cię wszędzie, a będziesz bliżej, niż może im się wydawać.
To przez Was.
Dla was.
Dziękuję.
Wiesz czego najbardziej boję się w śmierci? Tego, że się nie uda.
Że będę musiała być ciężarem dla tych, którzy ze mną żyją.
Że tak bardzo tego chcę, a mi się nie uda.
Że będę musiała żyć z tymi wszystkimi spojrzeniami ludzi.
Że nikt nie będzie chciał mnie zrozumieć.
Że zrobię Wam krzywdę.
Ja po prostu nie chce takiego życia.
Nie chce, aby każdy miał mnie za zabawną.
Chce tylko cicho umrzeć, w samotności, bez światła, krwi, bólu i świadków.
Ciche pragnienia zmieniają się w głośne wołania o pomóc.
A i tak nikt, nigdy nie weźmie twoich słów na poważnie.