Znieść wszystkie znajomości, żeby łatwiej było stąd odejść.
Nikt nie weźmie nic na poważnie,
Nikt nie zechce porozmawiać,
Nikt nie zechce pomóc.
Każdy będzie jedynie stał i patrzył, jak kawałek po kawałku, centymetr po centymetrze- jest Ciebie mniej.
Jak to wszystko wypala Cię, wyniszcza.
Wlejesz w siebie litry alkoholu, zapychać będziesz się białą substancją.
Potem pójdziesz- i już nigdy nie wrócisz.
Nie będzie krwi, świadków, bólu i tego wszystkiego.
Będziesz tylko Ty, śmierć i uczucie chwilowej euforii.
I spadniesz.
Będą szukać Cię wszędzie, a będziesz bliżej, niż może im się wydawać.
To przez Was.
Dla was.
Dziękuję.