Chciałam tylko umrzeć cicho.
I tak nie zauważyłbyś mojej nieobecności.
Mi byłoby lżej, Ty nie miałbyś zmartwień.
To boli mnie. Strasznie. Przeszywa mnie wskroś.
Coraz bardziej tylko pragnę spaść w dół lub przeciąć się w pół.
Czyli realna rzeczywistość.
Chciałam tylko umrzeć cicho.
I tak nie zauważyłbyś mojej nieobecności.
Mi byłoby lżej, Ty nie miałbyś zmartwień.
To boli mnie. Strasznie. Przeszywa mnie wskroś.
Coraz bardziej tylko pragnę spaść w dół lub przeciąć się w pół.
A co, jeśli odejdę?
Będzie Ci smutno?
Oczy będą mokre?
Na twarzy będzie malowała się rozpacz?
Przygotuj się.
To wszystko to tylko kwestia czasu.
Uśmiech.
Śmiech.
Radość.
Szczęśliwe momenty.
To tylko pozory.
Ty nadal jesteś sobą.
Taka, jak zawsze.
Z wachlarzem uczuć, rozpaczy, smutku i nostalgii.
Surprise.
Znieść wszystkie znajomości, żeby łatwiej było stąd odejść.
Nikt nie weźmie nic na poważnie,
Nikt nie zechce porozmawiać,
Nikt nie zechce pomóc.
Każdy będzie jedynie stał i patrzył, jak kawałek po kawałku, centymetr po centymetrze- jest Ciebie mniej.
Jak to wszystko wypala Cię, wyniszcza.
Wlejesz w siebie litry alkoholu, zapychać będziesz się białą substancją.
Potem pójdziesz- i już nigdy nie wrócisz.
Nie będzie krwi, świadków, bólu i tego wszystkiego.
Będziesz tylko Ty, śmierć i uczucie chwilowej euforii.
I spadniesz.
Będą szukać Cię wszędzie, a będziesz bliżej, niż może im się wydawać.
To przez Was.
Dla was.
Dziękuję.
Wiesz czego najbardziej boję się w śmierci? Tego, że się nie uda.
Że będę musiała być ciężarem dla tych, którzy ze mną żyją.
Że tak bardzo tego chcę, a mi się nie uda.
Że będę musiała żyć z tymi wszystkimi spojrzeniami ludzi.
Że nikt nie będzie chciał mnie zrozumieć.
Że zrobię Wam krzywdę.
Ja po prostu nie chce takiego życia.
Nie chce, aby każdy miał mnie za zabawną.
Chce tylko cicho umrzeć, w samotności, bez światła, krwi, bólu i świadków.
Ciche pragnienia zmieniają się w głośne wołania o pomóc.
A i tak nikt, nigdy nie weźmie twoich słów na poważnie.
Dwie twarze.
Dwa oblicza.
Smutek i radość.
Płacz i śmiech.
Kurtyna podnosi się dopiero wtedy, gdy jesteś sam.
Kiedy nikt nie widzi Ciebie, kiedy wszystko znów zaczyna Ci zawadzać.
Tak w sumie to pojawia się to całkiem nagle.
Tak znikąd...
W dziwnych momentach.
Lecz jedno wiem.
Nikt nie zauważy tej kurtyny, którą odsłaniasz, gdy jesteś sam.
Nikt nie pomoże w złych momentach, bo nie doświadczył tego, co doświadczasz Ty...
Twoje życie to nie bajka, a relacja mieszana z błotem.
Tak bardzo chcesz to wypchnąć ale...
Ale potrzeba poczucia tego, czy ktoś się potrafi Tobą zainteresować jest silniejsza....
Idzie to w innym kierunku, niż iść miało.
Nie wiem, czego chcę, czego pragnę.
To wszystko dobija tak bardzo, że aż boli.
Niewyobrażalnie mi jest szkoda zmarnowanego czasu, jaki poświęciłam na odbudowę starych chwil.
To i tak nic nie dało i nie da.
Frustracja.