...ale nie dam juz rady.
To wszystko mnie przerasta. Przeraża. Dobija. Zabija.
Każda sekunda w sumie.
Nienawidzę siebie. Tak, wiem, Ty siebie też nie nawidzisz. Myślę, że moglibyśmy sobie pomóc.
Jak?
Przecież wiesz...
W kilkoro ludzi jest raźniej. Niż samemu.
A Ty i tak będziesz sam.
Jak ja.
Jak oni.
Jak my.
Reszta nie zrozumie.
Każdego dnia jest Ci coraz bardziej źle, wydaje Ci się, że stan agonii jest bliski.
Jednak.
On Cię tutaj trzyma.
Mimo, że nie jest idealnie.