A dziś, cztery lata po tym zdarzeniu nadal nie mogę Ci zaufać.
I jesteś tylko jedną z wielu.
Mam tylko jedną prawdziwą.
I jestem jej pewna. A Ciebie? Ciebie w sumie mi nie będzie kiedyś brak.
Bo bardzo mnie skrzywdziłaś. Twoje zaufanie upadło na dnie i nadal tam leży.
Wiem, że gdyby coś mi się działo, nie pomogłabyś mi.
Jeśli on by mnie krzywdził, stałabyś po jego stronie.
A mnie wciąż boli.
Tamta chwila, tamten moment.
Na zawsze będzie to w mojej pamięci.
A wszystko, co do Ciebie kierowałam, było pod wpływem tamtej sytuacji.
Gdy ktoś patrzył z boku, nie znając tego, dlaczego tak postępuję- mógł pomyśleć, że się nad Tobą znęcam, że katuję Cię emocjonalnie. Ale nie wiedział, jak ja cierpię.
Że kiedyś to Ty mnie zraniłaś.
A nawet nie przeprosiłaś.
Nigdy nie będę mogła Ci na nowo zaufać.
Wiem, że to czytasz, i może Cię to boli.
Nie wiem do końca, co czujesz.
Moje zaufanie nie będzie do Ciebie już takie samo, jak 4,5-5 lat temu. Zawiodłaś na całej linii.
Nie mogę Ci zaufać.
Takich rzeczy się nie zapomina.
A nawet się nie wybacza.
MOŻE kiedyś jeszcze będzie inaczej.