Jestem przekonana, że w swoim życiu masz coś takiego, co Cię ogranicza.
Co nie pozwala Ci żyć na 100%, co ciągle Cię męczy.
I nie chcesz podejmować zbyt radykalnych kroków, bo po prostu się boisz.
Boisz się tego, co może być po tym, kiedy zechcesz skonfrontować się z rzeczywistością.
Nie martw się.
Znajdzie się na Twojej drodze wiele osób, które zechcą Ci pomóc.
Pomogą Ci kiedy będziesz smutna, kiedy nie będziesz wiedziała co zrobić.
W weekend będą pić z Tobą alkohol, a w tygodniu będą Ci przypominać, co po nim robiłaś.
I to są prawdziwi przyjaciele:)
A nie tacy, na pokaz.
Po spotkaniu z rzeczywistością będzie Ci ciężko ale będziesz wiedziała, że dobrze zrobiłaś.
Kiedyś musiał nastąpić ten moment i wyrzucić wszystkie brudy na wierzch.
Bo dłużej Twój organizm nie dałby rady znieść codziennego stresu, że powiesz za dużo, że powiesz coś w zaufaniu, a całe miasto będzie za chwile o tym mówić:)
Chcę, aby każdy, kto to przeczyta przemyślał, ile razy ktoś coś mu powiedział w zaufaniu, a przez Ciebie poszło to dalej.
Pomyśl o tym, że te małe rzeczy niszczą najbardziej.
No i z tym melancholijnym końcem zostawiam Cię tutaj gdzie jesteś. Pomyśl dwa razy, zanim coś zrobisz. 😊